Dokumentacja produktowa i jej pułapki
Diabeł tkwi w szczegółach
Od wejścia w życie ustawy o bezpieczeństwie urządzeń i produktów (niem. GPSG) w dniu 1 maja 2004 r. dokumentacja techniczna jest uznawana za integralną część danego produktu1. Tym samym ustawodawca oficjalnie docenił istotną rolę obowiązku, który przez wielu producentów jest postrzegany jako uciążliwy. Producenci poszczególnych komponentów i kompletnych urządzeń zostali zobowiązani do szczególnej ostrożności, ponieważ w przypadku szkody to na nich właśnie ciąży odpowiedzialność – w myśl ustawy GPSG w sposób „nieograniczony", czyli również powyżej obowiązującej wcześniej granicy 20 milionów euro2. Zapis ten odnosi się nie tylko do wybrakowanych produktów, ale również do wad w dokumentacji, które mogą prowadzić do szkód materialnych i niematerialnych.
„Wcisnąć przycisk 5 po przełożeniu dźwigni 2." W tym na pozór niewinnym zdaniu kryje się jeden z zasadniczych błędów, który może doprowadzić do uszkodzenia urządzenia, za co ostateczną odpowiedzialność ponosi producent.
Dlaczego? Ponieważ należy wyjść z założenia, że użytkownik będzie kolejno wykonywać punkty wymienione w instrukcji obsługi. W podanym przykładzie z dużym prawdopodobieństwem może się zdarzyć tak, że najpierw wciśnie on przycisk 5, a dopiero potem przełoży dźwignię 2. Kiedy, podczas dalszego czytania zauważy popełniony błąd, może być za późno i urządzenie może już być uszkodzone. Inny przykład:jeżeli podczas obsługi urządzenia istnieje ryzyko obrażeń ciała, uwagę użytkownika należy zwrócić na ten fakt używając słowa: „Ostrzeżenie!".
„Niebezpieczeństwo!" lub „Uwaga!" są zdecydowanie nieadekwatne, ponieważ „Uwaga" odnosi się do szkód materiałowych, a „Niebezpieczeństwo" do zagrożenia życia, podczas gdy w przypadku obrażeń ciała właściwym słowem jest „Ostrzeżenie" i to jego należy używać.
Diabeł tkwi w szczegółach, ale producenci poszczególnych komponentów i kompletnych urządzeń zazwyczaj największą wagę przykładają do budowy i konstrukcji swoich urządzeń i ich komponentów, a dokumentację techniczną produktu traktują przy tym często po macoszemu. Jest to wielkie nieporozumienie, ponieważ tylko w 2005 roku nie zezwolono na wprowadzenie na rynek niemiecki 420 produktów, gdyż ich dokumentacja towarzysząca nie spełniała wymogów ustawy – mimo, że produkty były przygotowane do seryjnej produkcji, a ich producenci znajdowali się już w blokach startowych, gotowi ruszyć ze sprzedażą!
Bezpodstawne jest również twierdzenie – „przecież tego i tak nikt nie czyta...". Ponieważ produkty, a tym samym również dokumentacja, podlegają kontroli przez Urząd Nadzoru Gospodarczego. W związku z tym jeden ze znanych producentów pilarek musiał niedawno wycofać z rynku wszystkie swoje wyroby, gdyż w trakcie kontroli dokumentacji technicznej stwierdzono, że urządzenie nie posiada wyłącznika awaryjnego.
- poprz.
- nast. »»
